wtorek, 11 lipca 2017

Byle do wakacji - Czytam co polskie [POZOSTAŁE]



Hej, hej! Pamiętacie akcję Czytam co polskie? Oto nadeszła pora publikacji recenzji przeczytanych książek! Jak wskazuje tytuł - ja zdecydowałam się na powieść Aliny Goldnikowej Byle do wakacji. Jest to książka z - uwaga - 1969 roku, a jednak sprawiła mi mnóstwo radości, gdy byłam młodsza.

Słowo wstępne
Książkę tę dostałam od babci. Moja babcia od czasu do czasu daje mi jakieś książki polskich autorów, jednak zazwyczaj są one nudne (sorry babciu). Jednak to rozwaliła mnie na łopatki. Czytałam ją kilka (jak nie kilkanaście!) razy w różnych okresach mojego życia (począwszy od trzeciej klasy szkoły podstawowej) i nigdy mi się nie znudziła.

Fabuła
Jest to pamiętnik pisany przez dwie siostry bliźniaczki Basię i Kasię. Opowiadają w nim o swoich przygodach w domu, w szkole. Jest to także opowieść o przyjaźni. W końcu kto jest lepszymi przyjaciółmi niż bliźnięta, co nie?

Bohaterowie
Jako, iż czas trwania obejmuje okres jednego roku szkolnego, pojawia się mnóstwo bohaterów. Najważniejszymi są Basia oraz Kasia. Niby bliźniaczki, ale dzieli je bardzo wiele. Już na pierwszy rzut oka różnią się od siebie, gdyż Basia jest chuda, a Kasia nie.  Jednak ich osobowości także nie są podobne. Kasia bowiem jest osobą twardo stąpającą po ziemi. Basia zaś często daje się ponosić wyobraźni.


Zalety
Jest to książka, którą czyta się bardzo szybko. Nie jest to jednak zasługa jej długości (liczy ona ok. 223 stron). Styl pisania Aliny Goldnikowej jest bardzo lekki. Będąc w wieku bohaterek potrafiłam się z nimi utożsamiać, rozumiałam ich rozterki. Przygody bohaterów są realistyczne i choć nie żyłam w czasach, w których dzieje się ta powieść, odnoszę wrażenie, iż opisy są zgodne z realiami. 

Wady
Ciężko mi ocenić tę książkę, biorąc pod uwagę sentyment jaki do niej mam. Myślę, że osoby będące w moim wieku mogą uznać ją za infantylną. Również dla osób nieznających realia lat 60 powieść ta może wydawać się zupełnie wyrwana z rzeczywistości.


Podsumowując
Byle do wakacji to książka zabawna. Styl autorki jest przyjemny. Reali czasów, w których dzieje się akcja są utrzymane. Mi jako 11-latce podobała się bardzo i myślę, że współczesnym dziewczynkom (może chłopcom też, nie wiem) przypadnie do gustu. Nie zmienia to faktu, iż po dziś dzień bawię się znakomicie czytając ją i myślę, że również osoby w moim wieku mogą znaleźć w niej coś dla siebie.


Tak sobie teraz myślę i chyba jest to najstarsza książka, w jakiej posiadaniu jestem. A jeśli nie najstarsza, to na pewno jest na podium :D 
W piątek jak zwykle kolejny post. Mam nadzieję, że uda mi się zostawić piątek jako dzień na post (ach te zbiegi okoliczności) nawet po wakacjach, ale nic nie obiecuję ^^

Ciao! ~ Lena

Utwór na dziś to... Znowu Pada Deszcz Lady Punk. 
Znowu tematycznie, bo nie dość, że polska piosenka, 
to jeszcze jedna z tych, do których mam sentyment.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz