piątek, 6 stycznia 2017

Magnus Chase i bogowie Asgardu: Miecz lata - Swagnus vs. Godzilla [SIS]


Dzieńdoberek! (czy raczej dobry wieczór) Dzisiaj opowiem o książce autorstwa Rick Riordana, którą uwielbiam. Jako, że dawno nie pisałam nie-recenzji żadnej książki, to mam nadzieję, iż spodoba Wam się dzisiejszy post.

Słowo wstępne
      Fanką Ricka Riordana zostałam na początku roku 2016 (luty/marzec) po przeczytaniu słynnego Percy'ego Jacksona, Olimpijskich Herosów i trochę mniej znanych Kronik Rodu Kane. Kiedy uważałam, ze lepiej już być nie może trafiłam na Magnusa Chase'a i wiecie co? Było lepiej. Naprawdę uwielbiam przygody tego bohatera, bo humor jest tu praktycznie cały czas i wreszcie (tak wiem jak to teraz zabrzmi) główny bohater nie jest niezniszczalny i... umiera. Już na samym początku. Tego mi brakowało w poprzednich seriach, takiego mocnego akcentu, czegoś co zwali z nóg. I dostałam dokładnie to, czego oczekiwałam.


Fabuła
     Książka ta opowiada o 16-letnim (standardowy wiek bohaterów) bezdomnym, który pałęta się po ulicach Bostonu o imieniu Magnus. Chłopak nagle zostaje wciągnięty w przygodę zaczynającą się śmiercią bohatera. Odkrywamy sekrety bogów nordyckich i poznajemy innych einharjarów (czy jakoś tak) przygotowujących się do Dnia Sądu - Ragnaröku. Następnie razem z Magnusem udajemy się na poszukiwanie potężnego Miecz Lata i sprzymierzamy się/walczymy z bóstwami skandynawskimi.

Bohaterowie
      Głównym bohaterem jest tytułowy Magnus Chase, choć oprócz niego wielkie znaczenie mają też inne postacie, ale o nich za chwilę. Teraz narażę się na focha ze strony fanek Percy'ego, aczkolwiek Magnus jest moim zdaniem lepszy (Jackson też doczeka się swoich nie-recenzji, spokojnie). Jest sarkastyczny, zabawny, kontrowersyjny. To przykład doskonałej postaci w swojej niedoskonałości. Przez cały czas jesteśmy świadomi tego, ze jest bardziej neutralny niż inni bohaterowie, ponieważ on chce po prostu zrobić to co trzeba. Z jednej strony bezinteresowny, z drugiej złodziej. I jest geekiem, a tym mi baardzo zapunktował. Ogólnie na liście moich ulubionych bohaterów jest bardzo wysoko. Więcej takich postaci w literaturze, proszę!
     Oprócz niego super ważną rolę mają też Blitz oraz Hearth, czyli kumple naszego bohatera, którzy z początku wydają się zwyczajnymi bezdomnymi, lecz z biegiem czasu dowiadujemy się, że są oni krasnoludem oraz elfem. Tworzą świetny duet, a ich przyjaźń (*ekhem* "przyjaźń"*ekhem* chyba wiemy, że niektórzy już doszukują się czegoś więcej) stanowi dobry przykład do naśladowania.
   Cóż, ciężko nie wspomnieć o Gunilli (tytułowej Godzilli), która była przestawiona jako anty-bohaterka, chociaż w sumie nie była zła. W sensie niby była, ale tak jakoś nie wzbudziła we mnie wielce negatywnych emocji. Po prostu wykonywała swoją pracę. Dla fabuły była jednak ważna.
   Ostatnimi bohaterami, o których chcę napisać są kumple Magnusa z piętra dziewiętnastego - Mallory Keen, Thomas Jefferson junior (T.J.), Halfborn Gunderson oraz pół-tról X. Potraktowani są oni nieco po łebkach, aczkolwiek nie wyobrażam sobie tej książki, gdyby ich nie było.


Zalety
      Na pewno dużym plusem jest kreacja bohaterów. Riordan nie wypisuje nie wiadomo jak długich , bezbarwnych opisów, tylko przedstawia to wszystko z humorem. No właśnie. Tym co sprawia, że książka ta jest taka wyjątkowa i niesamowita jest charakterystyczny humor, który ja osobiście uwielbiam. Oprócz tego książka ta zawiera pełno nawiązań do kultury. W momencie, gdy się nie kojarzy wspomnianych nawiązań, nie stanowi to większego problemu, ale dla tych, którzy rozumieją  co chodzi stanowi to prawdziwą gratkę.

Wady
      Cóż, początek nieco się wlecze. Zanim zostaniem wrzuceni w ciąg zdarzeń, musi przebrnąć przez te wszystkie wprowadzenia. Największą wadą były według mnie te nazwy, których po dziś dzień się nie nauczyłam na pamięć i mylę je ze sobą.


Podsumowując
       Magnus Chase i bogowie Asgardu: Miecz lata to jedna z lepszych książek autorstwa Ricka Riordana. Znajdziemy w niej mnóstwo humoru i na pewno spędzimy czas dobrze się bawić, jeśli tylko lubimy gatunek fantasy. Polecam tym, którzy lubią styl tego pisarza, ale także osobom, które poszukują czegoś nowego, co porwie je w długi zimowy wieczór.

Na dziś to tyle, następny post poświęcę filmowi, na którym się zawiodłam. Zapraszam też chętnych (to jest głownie osoby z fandomu Sherlocka do przeczytania mojego posta poświęconego aktualnym teoriom z 4 sezonu: tutaj)

Pozdrawiam
LM

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz