niedziela, 5 marca 2017

Jestem geekiem i nic co fanowskie nie jest mi obce? [PSYCHO KĄCIK]


Hej, dzisiaj zajmę się czymś zawsze na czasie, a mianowicie twórczością fanowską, wokół której od czasu do czasu robi się szum. Napiszę po krótce jak to wygląda ogólnie, u mnie itd.

O pojęciach słów kilka
     Po  kolei:
 - rysunki fanowskie to: fanarty/fan arty/fanarts/fan arts
 - opowiadania fanowskie to: fanfiction/fanfics/fanfiki/ff
 - społeczności fanowskie to: fandomy/fandoms
Jeśli znacie to ↑, to już jesteście na dobrej drodze, żeby zrozumieć choć trochę fanowskiej strony internetu. Oczywiście życie nie jest tak proste, bo mamy jeszcze masę innych terminów (skopiuję ze Słowniczka):

Cliché - stereotyp, czynności, wydarzenia lub pomysły, które są przewidywalne.
Kanon (Canon) - wydarzenia, które miały miejsce w danym dziele, są "prawdziwe", potwierdzone przez twórcę/twórców.
Fandom - społeczność fanów. Ja akurat znam się trochę na fandomach internetowych, więc mogę powiedzieć jak to wygląda w internecie, jednak przyznaję się, że nie mam zielonego pojęcia jak to funkcjonuje w świecie realnym. Członek fandomu w internecie przeważnie ma konto na Facebooku, Twitterze lub Tumblrze i na bieżąco śledzi, komentuje itp. wydarzenia z danego fandomu.
Headcanon - rzeczy/historyjki wymyślone przez fanów, które mogły mieć miejsce, ale nie ma tego w kanonie.
Marysuizm - termin oznaczający postać wyidealizowaną lub co prawda posiadającą jakieś wady, ale tak mało ważne, że wciąż jest cudowna.
OTP (One True Pairing, choć ja osobiście wolę wersję Oh The Pain) - to teoretycznie (bo w praktyce wygląda to nieco inaczej) para, której dana osoba kibicuje najbardziej, żeby była razem, Czytałam w internecie, że istnieje jeszcze pojęcie TTP (Two True Pairings) oznaczające dwa ulubione shipy, aczkolwiek nigdy się z nim nie spotkałam. Raczej jak już to mówi się, że ma się kilka OTP.
Shipping (więcej tutaj: link i link2, sorry za angielski) - jest to jakby forma kibicowania dwóm postaciom, żeby były razem. Ship nie musi być kanoniczny. Wyjaśnię może na przykładzie Harry'ego Pottera, bo najprościej ;D Harry Potter x Ginny Weasley to ship. Harry Potter x Hermiona Granger to też ship. Harry Potter x Draco Malfoy to również ship. Tak właściwie to można shippować każdego z każdym. Samo słowo ship wzięło się od relationship, oznaczającego po prostu związek.
One-shot - opowiadanie, które ma tyko jedną część

I teraz wiecie już całkiem sporo. Odpowiednio do wybranego fandomu dostosowywujecie sobie szczegóły, ale ogólnie to wygląda mniej więcej jak przedstawiłam.


Fake Fans - o co chodzi?
      Jeśli ktoś obraca się w fandomach lub dopiero za nie bierze, często wpada na określenie fake fan, znaczące fałszywy fan, udawany fan albo sezonowiec (jak kto woli). Sezonowcami są często nazywane osoby, które zaczęły słuchać danego zespołu/czytać daną książkę/oglądać dany serial, gdy zyskał/a popularność. Często sezonowcami nazywa się również osoby teoretycznie za młode na ogarnianie danego czegoś np. 12-latki słuchające muzyki w gatunku emo i są wtedy traktowane z przymrużeniem oka. Co mnie jednak śmieszy najbardziej w kategoriach jakimi są oceniani ludzie?
1. Jeśli masz te 12 lat i odkrywasz coś mówią Ci, że jesteś fsezonowcem, bo masz za młody wiek.
2. Jeśli odkrywasz coś, gdy staje się popularne to również jesteś fałszywym fanem.
Kurcze, strasznie mnie irytuje takie ocenianie. Po pierwsze, to, że ktoś ma dość młody wiek, nie znaczy, ze nie potrafi docenić wartości. Jakoś tak się przyjęło, że 12-latki szaleją na punkcie One Direction i czytają Zmierzch, że gdy trafia się taka słuchająca dla odmiany My Chemical Romance i czytająca Władcę Pierścieni, to nie jest traktowana na serio. Jasne, zrozumiałe, w końcu trzeba przyznać, ze ze względu na wiek może czegoś nie zrozumieć, jednak czy to jest powód, aby ją zniechęcać i określać mianem oszustki? Hej, każdy kiedyś jakoś zaczynał. Uważam, że osoby zaczynające przygodę w wieku wcześnienastoletnim (to określenie jest cudowne, co nie? :D) powinny być wspierane przez starszych członków fandomu, a nie traktowane gorzej.
     Jeżeli zaś chodzi o dołączanie do fandomu, kiedy jest już popularny to absolutnie nie uważam tego za coś złego, wręcz przeciwnie. Pragnę zauważyć, że odkrycie czegoś nowego zanim stanie się popularne jest stosunkowo trudne. Sama popularność jak wiadomo - dzisiaj jest, jutro jej nie ma. Dlatego moim zdaniem należy zachęcać do pozostania w fandomie. Oczywiście wiem, ze to nie jest łatwe. W końcu kto nie jest z siebie dumny, kiedy może pochwalić się byciem w fandomie od lat przed nowicjuszem, który zainteresował się nim kilka tygodni wcześniej? Często aż chce się powiedzieć: Ha ha, a ja byłam/em tu przed tobą!, żeby sobie podnieść własną samoocenę. Tylko po co? Nie lepiej powiedzieć: Byłam/em tu przed tobą, więc mogę cię wtajemniczyć we wszystko co działo się wcześniej. Od razu lepiej, co nie?
      Moim zdaniem sezonowiec to osoba, która nie zna się na rzeczy, o której mówi, ale zapewnia wszystkich dookoła, że to kocha i nazywa się prawdziwym fanem. Obrazowo mówiąc wygląda to mniej więcej tak:
Sezonowiec: Kocham Igrzyska Śmierci! 
"True Fan": O, a co sądisz o postaci Madge?
Sezonowiec: Kto to jest Madge?
Dla niewtajemniczonych - Madge to postać, która w książkach odegrała dość istotną rolę, jednak w filmie nie ma jej wcale.


Geek a nerd
     Słowo geek użyłam już samym tytule posta i nadeszła pora bym wyjaśniła co ono znaczy. Otóż na pierwszy rzut oka geek i nerd wydaje się być tym samym, jednak są pewne różnice między tymi określeniami. Otóż geek to osoba, która pasjonuje się jakimś zagadnieniem i poszerza swoja wiedzę będąc przy tym osobą potrafiącą odnaleźć się w towarzystwie. Nerd to dla odmiany polski kujon, który uczy się rzeczy na pamięć i nie potrafi odnaleźć się wśród ludzi. Nazwanie ktoś geekiem to komplement, a nerdem obraza, co potwierdzają ogóle statystyki.

Czy fanfiction to naruszenie prawa?
      Wątek ten został poruszony w książce Fangirl autorstwa Rainbow Rowell i przez to sama zaczęłam się zastanawiać. Koniec końców doszłam jednak do wniosku, że nie, jeśli jest w nim zaznaczone, ze powstało na podstawie innego dzieła. Często autorzy fanfików nie są traktowani na serio, ponieważ korzystania z uniwersum już wcześniej stworzonego. Tak się też składa, że często za pisanie fikcji fanowskiej biorą się 12-latki, które marzą o zostaniu pisarkami. I to nic złego! Mając 12 lat ciężko jest stworzyć własny świat z rozsądnymi prawami nim rządzącymi, już nawet nie wspominając o kompletnym braku doświadczenia, bo skąd taka osoba miałaby je wziąć? Dlatego moim zdaniem to dobry pomysł, żeby modzi pisarze zaczynali właśnie od fikcji fanowskiej, bo dzięki temu mogą się dużo nauczyć i w przyszłości tworzyć coś swojego. Czy ja tak zaczynałam? Można tak powiedzieć - w wieku 8 (?) lat miałam zeszyt, w którym pisałam opowiadania o bohaterkach serialu Klub Winx, chociaż oczywiście nigdzie tego nie publikowałam. Później, gdy byłam już starsza (no dobra, miałam te 11 lat) wzięłam się za tworzenie czegoś swojego, co nie szło mi wcale, więc porzuciłam zeszyt i długopis na rzecz nauki. Ja więc widzicie zaczynanie fanfikami to nic złego czy też niezwykłego i w większości przypadków po prostu przechodzi.


Fan Stuff Tag
      Cóż, muszę się przyznać, że ten tag improwizowałam i stworzyłam go zupełnie przez przypadek :D

       1. Czy często masz do czynienia z twórczością fanowską? 
Tak. Myślę, że nawet codziennie, ponieważ jeśli siedzi się w fandomie, to często spotyka się rzeczy wykonane przez fanów.

2. Czy czytasz fanfiction? 
Zależy. Zazwyczaj nie mam na tyle cierpliwości, żeby czytać coś dłuższego, dlatego najczęściej wybieram one-shoty.

3. Czy lubisz fanarty?
 Samą ideę owszem. Uwielbiam prace Virii13 [Rick Riordan Wiki (ciągle mówiłam znajomym, ze Viria powinna współpracować z Riordanem i wreszcie to się stało!), TwitterTumblrDeviantArt]. Ale ogólnie jestem bardzo krytyczna.

4. Czy próbowałaś kiedyś tworzyć coś samodzielnie? 
Jestem teoretyczką (?), czyli tworzę teorie. Muszę się też przyznać do przygód z fanfikami, ale o tym lepiej nie wspominajmy. Tłumaczyłam też kiedyś headcanony, ale o tym również nie wspominajmy.

5. Co sądzisz o Fangirl Rainbow Rowell? Naprawdę pokazuje życie fangirl?
To jedna z moich ulubionych książek. Wywarła na mnie gigantyczne wrażenie. Zainspirowała mnie do zainteresowania się fandomami i widzicie jak skończyłam. Myślę, że ukazuje życie w fandomie, jednak tylko jednym, a nie zapominajmy o multifandomach ;)

6. Należysz do jakichś fandomów?
Niee wcale, a co? A tak na serio to:
Sherlockianie (Sherlock BBC)
Potterheadzi (Harry Potter)
Tolkieniści (J.R.R. Tolkien)
Strangerzy (Stranger Things)
Od niedawna wkręciłam się również w Clique, czyli fandom Twenty Øne Piløts.
Oczywiście są to tylko te fandomy, w których się w jakiś sposób udzielam XD

7. Do którego fandomu dołączyłaś jako pierwszego? (jeśli odpowiedź na poprzednie pytanie brzmiała: nie, pomiń to)
Hm, tu mam zagwozdkę, bo nie wiem czy można uznać uwielbianie Klubu Winx za dziecka za bycie w fandomie...
*robi sobie test ze znajomości serialu i okazuje się, że idzie jej nieźle*
Dobra, uznajmy, że moim pierwszym fandomem był Klub Winx (uważam, ze to fajne imię dla fandomu ^^)

8. Kogo nominujesz?
Zaszaleję i nominuję:
Dobra córka zła
Reading is my Superpower
Chwile rozkoszy
Niebieskie Iskry
Miasto Książek
Dobrej zabawy, dziewczyny! ;)

   I tym miłym akcentem kończę dzisiejszy post. Mam nadzieję, że podobała się Wam taka forma dzielenia się doświadczeniami ze świata fandomów i życia fanowskiego ;)

Pozdrawiam
LM

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz